2005= .08.09.10.
11.12.
2006= .01.02.03.
04.05.06.
07.08.09.
10.11.12.
2007= .01.02.03.
04.05.06.
07.08.09.
10.11.12.
2008= .01.02.03.
04.05.06.
07.08.09.
10.11.
Wyślij wiadomość
Link :: 16.08.2008 :: 15:05
Ludzie mają za duże mózgi, Vonnegut miał racje. Dlatego wynaleziono tyle sposobów na spowolnienie pracy mózgu. Powszechnie wiadomo, że lepiej się żyje gdy jest czym zająć rączki, oczy, odłączyć zbędne kabelki w głowie i zostawić tylko te odpowiedzialne za wykonywanie najprostszych czynności. Dlatego najlepiej jest kiedy po ośmiu lub, jeśli bozia da, dziesięciu godzinach układania, rozpakowywania, noszenia, wożenia, wracam, jem i siedzę lub leżę wygrzewając się przed światłem monitora.
Najgorsze są weekendy. Oczywiście mogę posprzątać wszystko, na kolanach zeskrobywać plamy z podłogi, szorować parapet szczoteczką do zębów a potem szorować siebie, dokładnie, do pierwszej krwi. Ale potem co? Mam sprzątać to co już posprzątane?
Weekendy kojarzą mi się z potrzebą interakcji z ludźmi, od czasu kiedy za bardzo wszedłem w interakcję z kilkoma ludźmi, weekendy mnie smucą.
W tygodniu jestem bezmyślnym gadem, z nadejściem piątku zamieniam się w nastolatka w apogeum okresu burzy i naporu. Głupio mi bo wszyscy moi znajomi już dawno z tego wyrośli. Nie podoba mi się, że wszyscy dorośleją. Moi znajomi to ludzie odważni i silni, może nie wszyscy mają swój cel w życiu ale każdy żyje sobie po swojemu, bez krępacji, wedle reguły ‘jestem jaki jestem no i trudno, chuj pierdolę’. Ja przy ludziach wciągam brzuch bo ciągle wydaje mi się, że wystaje.
Czas, w którym rutyna staje się tak uciążliwa, że jest się bliskim obłędu, bywa często czasem odkryć. To pewnie puenta niejednego filmu przygodowego, ale tym razem jest to wniosek, do jakiego doszedłem ostatnio. Moje odkrycie było straszne. Okropne. Odkryłem jedno z tych miejsc, o których myśli się, że istnieją tylko w filmach. I było tam pełno osób, które zachowywały się dokładnie jak te osoby, które widziałem w filmach. I była tam pani z monopolowego. Więc to było jak sen, bo takie osoby, jak sprzedawczyni ze sklepu, czy facet, którego codziennie widzisz na przystanku lub autobusie, lub laska, którą wdziałeś kilka razy w knajpie, takie właśnie osoby pojawiają się w tak dziwnych miejscach i sytuacjach tylko w snach. I ja byłem jak z filmu. To była scena, w której bohaterowi odpierdala i robi szalone rzeczy, jest bezczelny wulgarny i agresywny. A potem wraca, pieszo, zatacza się i nic nie widzi, wszystko jest rozmazane. Myślałem, że jak zdejmę okulary to będę bardziej anonimowy i dodam sobie odwagi.
I, cholera, podziałało, aż za bardzo.
Tłumaczę sobie, że moje zachowanie wynikało z tego, że byłem bardzo zdezorientowany całą sytuacją. Niby jawa, a taka jakby film, albo sen, a do tego jeszcze dochodzi alkohol we krwi. Naprawdę można się zamieszać. Dałem się zwieść i trochę za bardzo poczułem się w innej rzeczywistości. Jak we śnie, w którym jesteś świadomy tego, że śnisz i postanawiasz zrobić coś, czego nigdy nie zrobiłbyś na jawie. Ale uwaga, psikus, to nie jest sen. Opuścił mnie mój głos rozsądku, szkoda, gdyby był ze mną, na pewno powiedziałby mi ‘przestań, ty to robisz naprawdę’. Krzyż pański z tym wszystkim. Dobrze, że nie ma nikogo, kto mógłby powiedzieć ‘a nie mówiłem’. Nagle przypominają mi się przysłowia i porzekadła, które mogłyby stanowić trafną puentę, ale nie, żadnych staropolskich pierdoleń, życiowych prawd ukrytych za wieśniackimi symbolami, naważone piwo, wylane mleko, koza ze złamaną nogą, placek, nie. Nie. Nie zgadzam się.
Wciąż jestem zdezorientowany. Jednak jestem wdzięczny pani z monopolowego, zachowuje się bardzo profesjonalnie, żadnego słowa, najmniejszej aluzji. Nie wiem nawet jak ma na imię, relacji jaka nas łączy nie nazwałbym nawet lekką znajomością ,a potrafi dotrzymywać tajemnicy najlepiej ze wszystkich przyjaciół jakich miałem.
Generalnie nie czuję się najlepiej, i mówię poważnie.
Mount Eerie – My burning
Komentuj (2)
.......................................................................................